Magda, uczennica

Norwegia, 2015/2016

W sierpniu 2015 r. rozpoczęłam swoją przygodę z Norwegią. W czasie podróży na wymianę targały mną mieszane uczucia. Na całe dwanaście miesięcy pozostawiałam rodzinę, przyjaciół, cały swój mały poukładny świat, aby wyjechać do kraju, w którym nigdy wcześniej nie byłam. Do tego miałam wielkie obawy jak poradzę sobie całkowicie sama w nowej kulturze, wśród ludzi, jak wówczas myślałam, tak różniących się ode mnie.

Na lotnisku w Norwegii czekał na mnie sympatyczny wolontariusz, który odpowiedział mi na wszytskie nurtujące mnie pytania i zawiózł do Hønefoss, gdzie zapoznałam się z innymi uczniami z wymiany, którzy także zdecydowali się spędzić swój rok w tym kraju. Poznałam ich historie, a przede wszytskim mieszankę kultur z całego świata.

Zamieszkałam u pani Bente w małym górzystym miasteczku o nazwie Tingvoll. Krajobraz tego miejsca zapiera dech w piersiach. Z każdego miejsca roztacza się cudowny widok na piękne wysokie góry oraz fiordy. Zostałam bardzo ciepło przyjęta przez domowników. Otrzymałam własny, przestronny pokój na pierwszym piętrze, który mogłam umeblować według swojego gustu.

Wraz z panią Bente mieszka jej syn Martin oraz córka Johanne, z którą zaprzyjaźniłam się już w pierwszych dniach pobytu. Miejscowa szkoła w Tingvoll, do której uczęszczam znacznie różni się od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. Program nauczania tutaj jest nieco węższy, więc łatwiej jest go przyswoić. Do tego stawia się na wykorzystanie zdobytej wiedzy w praktyce i znajomość języków obcych w stopniu komunikatywnym. Sale są przepełnione materiałami pomocniczymi, a nauczyciele służą pomocą przy rozwijaniu swoich talentów i zainteresowań. Łatwo jest się więc domyślić, że relacje pomiędzy pedagogiem a uczniem są przyjacielskie, bardziej ciepłe i otwarte.

Poznałam tutaj grono swoich najbliższych przyjaciół: Martina, Kristiane, Mari i Marisol z Meksyku, z którą mieszkałam przez pierwsze 7 miesięcy. Pomogli mi przejść przez te pierwsze kilka trudnych tygodni. Oni jak i host rodzina, pomagali mi poznać zwyczaje oraz kulturę panującą w Norwegii. Wyruszyłam wraz z nimi w podróże po tym niezwykle ciekawym kraju. Odwiedzilismy między innnymi Tromsø, Ålesund, Trondheim, Oslo, Kristiansund, Molde. Dzięki nim poznałam innych równie życzliwych znajomych. Jestem im niezmiernie wdzięczna, ponieważ przeprowadzili mnie po meandrach człowieka w nowym otoczeniu.

Po moich obserwacjach sądzę, że Norwedzy są bardzo otwarci na nowe znajomości, prawie każdy zna tu angielski, do tego są tolerancyjni i szczerzy. Przy tym potrafią być bardzo wyluzowani i pozytywnie zakręceni. Są również bardzo aktywni, często chodzą w góry. Bardzo popularne są tutaj tzw. „hyttetur”, czyli wycieczka do norweskiej chatki i spędzenie tam nocy. Potrafią cieszczyć się z każdej, nawet najmniejszej rzeczy a wolny czas poświecają dla najbliższych i na spotkania z przyjaciółmi, oglądając filmy, seriale (bardzo popularne jest tu stwierdzenie „netflix and chill”) lub grając w gry wideo. Co mnie zdziwiło, moja host rodzina nawet przy wyjeździe na dłuższy czas z domu pozostawia dom otwarty, co świadczy o ich wielkim zaufaniu do sąsiadów.

Na Święta Bożego Narodzenia każdy kupuje domownikom prezenty. Liczy się nawet najmniejszy upominek. Zabawne jest to, że obdarowanym można być nawet przez kota. Sylwestra i Nowy Rok spędza się tradycyjnie wśród rodziny, w zaciszu domu. W pierwszy dzień Nowego Roku rozbija się przygotowany w czasie świąt spory domek z piernika ozodobiony przeróżnymi słodyczami. Bardzo ważnym okresem w życiu kulturalnym Norwegii jest miesiąc maj. Pod koniec kwietnia młodzież przygotowująca się do egzaminu dojrzałości organizuje tematyczne imprezy, udaje się w podróż po miastach kraju, nosi charakterystyczne stroje w czerwonym, czarnym, niebieskim lub zielonym kolorze, w zależności od rodzaju szkoły i spotyka się z paczką przyjaciół. Muszą też wykonać oni jak najwięcej specjalnych, niekiedy nawet niedorzecznych zadań. Można powiedzieć, że starają się maksymalnie wykorzystać ten ostatni beztroski okres w swoim życiu.

Jeśli chodzi o tradycyjne posiłki, to norwedzy tak jak każdy europejski kraj może pochwalić się przepysznymi regionalnymi specjałami. Nieodłącznym elementem dań są ziemniaki, które królują na norweskich stołach. Na Wigilijnej wieczerzy tradycyjnie je się pinnekjøtt, czyli baranie żebra gotowane na stosie brzozowych witek. Dość popularnym przysmakiem jest także norweski ser brunost oraz vafler, które ja osobiście uwielbiam. Norwedzy oczywiście lubią jeść różne potrawy z ryb. Bardzo popularne jest tu też taco, które często jest jedzone w piątek.

Norwegia jak najbardziej przypadła mi do gustu. Mam za sobą już 7 miesięcy i wszystkim polecam spędzić tu swój rok z życia. Wydaje mi się, że najlepszym okresem, żeby tutaj się wybrać jest wiek, w którym będziemy uczęszczać do ostatniej klasy i będziemy mogli zobaczyć jak to jest być russ, czego ja niestety nie moge doświadczyć, ale mimo to jestem bardzo zadowolona i nie żałuję, że tu przyjechałam.