Agnieszka, mama Weroniki

Niemcy, 2014/2015

Nazywam się Agnieszka Całka i jestem mamą Weroniki, która wzięła udział w wymianie do Niemiec w roku szkolnym 2014/2015.

W ramach składanych dokumentów wymaganych przez YFU, gorąco polecam napisanie przez Państwa i Państwa dziecko obszernego i szczerego listu, w którym opisane będą ze szczegółami upodobania dziecka, styl życia Państwa rodziny, sposób spędzania czasu, co Państwo lubicie, czego nie, jakimi wartościami kierujecie się w życiu. My tak zrobiłyśmy i wierzę, że właśnie te informacje przyczyniły się do tego, że Weronika trafiła do tak fantastycznej rodziny. Córka była traktowana jak równoprawny członek rodziny, poznała najbliższą i dalszą rodzinę Host Rodziny, uczestniczyła podczas wymiany w dwóch weselach i kilku imprezach rodzinnych.

Polecam skontaktowanie się z rodziną przed wyjazdem dziecka. Krótka rozmowa telefoniczna lub na Skype podziała na mnie uspokajająco. Przedstawiłam swoje prośby i obawy, ustaliłam pewne rzeczy odnośnie opieki i zdrowia, poprosiłam o zabranie Córki z dworca i towarzyszenie jej podczas podróży promem.

Podczas pierwszej rozmowy z Host Rodzicami nie odniosłam wrażenia, że są to ciepli ludzie. Raczej miałam wrażenie, że są bardzo zasadniczy i nie są zainteresowani nawiązaniem relacji, które będą podtrzymywane w przyszłości. Okazało się, że taka postawa jest zupełnie normalna w przypadku Niemców, którzy przy bliższym poznaniu okazali się cudownymi osobami, którzy dbali o moją Córkę jak o własne dziecko.

.

Sprawa miejsca pobytu dziecka

W naszym przypadku, Weronika została zaproszona przez rodzinę mieszkająca na wyspie na Morzu Północnym. Przed wyjazdem Córki byliśmy zachwyceni miejscem pobytu, bo wyspa to kurort, idealne miejsce dla alergików, bezpieczne miejsce, bo miasteczko jest małe z jedną szkołą i mieszkańcami, którzy się dobrze znają.

Rzeczywiście wszystkie wymienione rzeczy okazały się plusami.

Były jednak również minusy takiego miejsca, z których też warto zdawać sobie sprawę przed wyjazdem dziecka.

Dojazd na wszystkie spotkania i seminaria organizowane przez YFU był mocno utrudniony. Ze względu na niedogodny rozkład jazdy promów i pociągów, Weronika nie była w stanie dojechać w jeden dzień. Przy większości wyjazdów konieczny był nocleg u wolontariuszki YFU, która mieszkała na lądzie w pobliżu miasta, do którego kursowały promy.

YFU bardzo pomagało w kwestii organizowania przejazdów. Jednak mimo wszystko, Córka nie była w stanie np. uczestniczyć w weekendowych spotkaniach uczestników wymiany, które uczestnicy często organizowali sobie sami. Nie była w stanie dojechać i wrócić przez 1 weekend. Było jej z tego powodu czasami przykro i miała poczucie, że nie do końca może skorzystać ze wszystkich dobrodziejstw wymiany.

Kwestia kosztów

Córka miała u rodziny zaspokojone wszystkie potrzeby związane z wyżywieniem, ale oczywistym jest fakt, że każda rodzina ma np. inne nawyki żywieniowe. Córka dokupowała sobie czasami produkty spożywcze, za którymi tęskniła, a których Host Rodzina nie używała. Ceny na wyspie były trochę wyższe niż na lądzie. Dotyczyło to nie tylko produktów spożywczych, ale również np. fryzjera, potrzebnych do dokupienia ubrań, kosmetyków itp. Dodatkowym kosztem były bilety na prom, którym przemieszczanie się było niezbędne przy każdym wyjeździe na ląd.

Warto też mieć na uwadze i uprzedzić dzieci, że w Niemczech w większości małych sklepów nie można płacić kartą i przyjmują tylko gotówkę.

Polecamy, żeby uczestnicy wymiany, jeśli kupują sobie produkty spożywcze, kupowali więcej również dla Rodziny. To bardzo zbliża i Host Rodzina czuje, że nasze dzieci też się o nią troszczą. Weronika czasami kupowała produkty, z których potem wspólnie z Host Siostrą gotowały posiłki dla całej rodziny. Było to bardzo mile przyjęte, a później podczas spotkania w Polsce stało się legendarnymi opowieściami i wspomnieniami.

Uzupełniając jeszcze temat miejsca pobytu, należy liczyć się z tym, że np. w przypadku wyspy nawet w Niemczech jest ograniczony dostęp do dentysty, ortodonty (jeśli jest potrzebny). Najbliższy ortodonta przyjmował na lądzie i trzeba było podróżować promem. Również inni lekarze specjaliści przyjmowali tylko na lądzie. Na szczęście nie było żadnej nagłej potrzeby skorzystania z pomocy lekarza, ale pewne dolegliwości, które pojawiły się podczas pobytu, musiały poczekać na leczenie w Polsce.

Pierwsze 3 miesiące pobytu były dla Weroniki raczej trudne. Poziom w niemieckiej szkole był niższy niż w Polsce i Weronika, mimo, że nie umiała jeszcze dobrze niemieckiego, sama poprosiła o przeniesie do wyższej klasy. Dla Weroniki dużym problemem było uczęszczanie do klasy z młodszymi dziećmi (chodziła do klasy z młodszą Host Siostrą, gdyż Host Rodzina uznała, że tak będzie łatwiej dla Weroniki). Przeniesienie do wyższej klasy bardzo pomogło w zaklimatyzowaniu się Córki w szkole i dodało jej „skrzydeł”. Dopiero po tym nawiązała przyjaźnie, zaczęła udzielać się towarzysko i działać aktywnie w szkole. Kolejne miesiące były bardzo udane i nie było żadnych problemów w szkole, czy z nauką.

Pomimo kilku minusów, wielu rozterek i niepokojów przed i w trakcie wyjazdu, oceniam udział w wymianie jako bardzo udany i polecam innym dzieciom.

Spostrzeżenia po powrocie z wymiany:

  • Weronika nauczyła się płynnie mówić po niemiecku;
  • zawarła przyjaźnie, które myślę, że przetrwają długie lata. Ma znajomych w wielu krajach nie tylko w Europie, z którymi utrzymuje kontakt na Facebooku;
  • do tej pory ma stały kontakt z Host Rodziną. Host Rodzina odwiedziła nas w Polsce w październiku, po powrocie Weroniki z wymiany. Był to bardzo miły i wesoły tydzień i niezapomniany dla nas i dla Host Rodziny czas. W najbliższe wakacje wybieramy się odwiedzić Host Rodzinę i świętować 50 urodziny mamy i taty;
  • Weronika nauczyła się uczestniczenia w obowiązkach domowych i nie traktuje ich jako zło konieczne tylko jako coś normalnego. W Host Rodzinie był podział obowiązków i nie można było odmówić Host Mamie;
  • Weronika wróciła dojrzalsza, pewniejsza siebie, bardziej odważna i zaradna.

Były też minusy.

  • Przez pierwsze 4 miesiące po powrocie dało się odczuć, że Córka nie przyjmuje żadnych moich uwag, wydawało się jej, że jest już dorosła i może nawet sama mieszkać, zachowując się przy tym niekoniecznie rozsądnie. Swoją postawę tłumaczyła tym, że młodzież w Niemczech, praktycznie od 16 lat jest traktowana jak dorośli ludzie, wiele dzieci już pracuje w tym wieku, pije alkohol. Było to trudne dla mnie i zajęło mi trochę czasu zanim znów znalazłyśmy wspólny język zachowując jednocześnie samodzielność Córki. Być może takie zachowanie jest powiązane z wiekiem, a nie z wymianą, ale nie jestem w stanie tego stwierdzić.
  • Weronika trochę przytyła i miała duże problemy z trądzikiem. Po 3 miesiącach pobytu w domu, wszystko wróciło do normy.
  • Po raz pierwszy od 16 lat Weronika miała próchnicę w zębie. Na problem próchnicy i kosztowne leczenie w Stanach zwracała uwagę mama uczestnika wymiany odbytej rok wcześniej podczas spotkania rodziców w Poznaniu. Myślałam, że ten problem nie będzie dotyczył mojej wydawałoby się rozsądnej Córki. Jednak w przypadku Weroniki było trochę tak jak mówiła wspomniana mama. Pomimo, że wydaje nam się, że nasze dzieci są rozsądne i wiedzą, że słodycze niszczą zęby, a zęby trzeba myć regularnie, to jednak bez kontroli rodziców nie mają żadnych barier w tej kwestii co kończy się niepotrzebną próchnicą. Weronika sama po powrocie przyznała, że rzeczywiście przesadzała ze słodyczami i stąd ta próchnica, trądzik i przybranie na wadze.